Skip to main content

Recenzja – Lacuna Coil „Delirium”

Lacuna Coil brzmiała mi znajomo przez wiele lat, ale nigdy nie trafiała do mnie ich muzyka. Wszystko zmieniło się wraz z wydaniem „Karmacode” i coverem „Enjoy The Silence”. Świetna przeróbka i ciekawe, bliskie nu-metalowi brzmienie sprawiło, że kolejnego albumu „Shallow Life” słuchałem tak długo, że dziś nie mogę na niego spoglądać.

W owym czasie bylem ogromnym fanem zespołu, jednak po wydaniu „Dark Adrenaline”, „Broken Crown Hallo” i rozczarowaniu jakie mnie spotkało, postanowiłem poszukać czegoś nowego. Wszystko zmieniło się, gdy posłuchałem „House of Shame”, kawałek promujący nowy album. On zmienił wszystko i wzbudził we mnie ciekawość na tyle dużą, że postanowiłem zainteresować się nowym albumem.

Przed przystąpieniem do pracy nad nową płytą zespół opuściło dwóch członków Cristiano ‚Pizza’ Migliore (gitara) i Cristiano ‚Criz’ Mozzati (perkusja). Byłem przekonany, że to będzie koniec dla zespołu, w końcu to byli ludzie, którzy tworzyli ten zespół przez 16 lat. Tytułowy utwór „Delirium” jako singiel numer dwa, zaintrygował mnie, ale dopiero trzeci singiel „Ghost In The Mist” rozwiał moje wszelkie wątpliwości, po nim wiedziałem, że album będzie świetny.Po pierwszym odsłuchu nowego materiału, jestem przekonany, że właśnie zmiany personalne sprawiły, że muzyka brzmi lepiej i ciekawej.

„Delirium” to krążek niesamowicie spójny i równy. Nie odczujemy tutaj słabszych momentów, poza jednym końcowym „Live To Tell”. Od samego początku można odczuć wrażenie, że zespół miał pomysł na ten materiał. Zaczynając od okładki, poprzez stroje, muzykę, aż po wszystkie elektroniczne dodatki, które potęgują odczucie tajemniczości.

Brzmienie zespołu jest dość zbliżone do tego, jakie słyszeliśmy na dwóch wcześniejszych albumach, ale jest też w nim sporo nawiązań do „Karamacode” np. wysunięty bass. Słuchając tej płyty nie umiem powstrzymać się od porównań do brzmienia zespołu KoRn. Jednakże uważam, że to jedna z lepszych płyty, od czasów „Shallow Life”.

Najnowszy album Lacuna Coil, dla mnie, to połączenie tego co działo się w obrębie dwóch poprzednich krążków, z klimatem „Karmacode”. Czuć w tym brzmieniu świeżość i lekkość, co sprawia, że krążka słucha się bardzo dobrze. „Delirium” to jeden z lepszych albumów zespołu, jest on przemyślany, świeży i stanowi idealne zwieńczenie drogi zespołu, który inspirował się klimatami Type’o’ Negative, przez metal mieszany z alternatywą, aż do pełnoprawnego zespołu metalowego. Choć od premiery minął już prawie miesiąc, ja słuchając go codziennie, jeszcze nie odczułem znużenia. Uważam, że to jedna z ciekawszych pozycji metalowych pierwszego półrocza 2016 roku.

Rafał Kułakowski

Cześć, Jestem Rafał i jestem uzależniony od muzyki. Początkowo był to blog, w którym opisywałem historie mojej przygody z muzyką. Z czasem jednak to przestało mi wystarczać, gdyż chciałem pisać więcej. Dlatego powstały kolejne cykle, które były z pograniczna muzyki i lifestyle’u.