Bez tej aplikacji mój Instagram byłby przeciętny

Bez tej aplikacji mój Instagram byłby przeciętny

Moja przygoda z Instagramem zaczęła się około 2012 roku, ale na poważnie zacząłem działać dopiero w 2014. O moich początkach pisałem w poprzednim wpisie z tego cyklu. W momencie, w którym ja zaczynałem swoje działania serwis wyglądał ubogo. Osoby, które dłużej korzystają z tej aplikacji, pamiętają, że aplikacja posiadała tylko kilka filtrów i  dodatkowych opcji do korekcji ostrości i kontrastu. Jednak w tym samym momencie na Instagramie dostrzegłem zdjęcia, które wyglądały zupełnie inaczej, jakby były przerobione za pomocą innej aplikacji. To był czas, kiedy bardzo chciałem by mój profil wyglądał profesjonalnie, dlatego w tym okresie testowałem wiele innych aplikacji, ale dopiero gdy zainstalowałem VSCO moje konto zaczęło wyglądać lepiej. Dziś jestem w 100% pewny, że bez tej aplikacji mój Instagram byłby przeciętny.

There Is An App For That

Zainspirowany tym mottem postanowiłem dowiedzieć się, jak dane osoby, „robią” te cuda ze zdjęciami. Szukając rozwiązania zwróciłem uwagę na hashtagi #vsco #vscopoland #vscowroclaw. Sprawdzając te słowa kluczowe zobaczyłem to co chciałem osiągnąć u siebie. Po nitce do kłębka znalazłem aplikacje VSCO w AppStore i od razu ja zainstalowałem.

VSCO

Trochę czasu zajęło mi zrozumienie w jaki sposób działa aplikacja i jak uzyskać pewne efekty na zdjęciach, jednakże metodą prób i błędów po kilku miesiącach znalazłem swoje ustawienia i ulubione filtry. Od kilkunastu miesięcy widać wyścig pomiędzy VSCO a Instagramem. Obie aplikacje dodają nowe funkcję, filtry etc. Ja jednak po kilku nieudanych próbach korzystania z Snapseed’a, Mextures, Pxlr ciągle wracam do VSCO.

Społecznosć

VSCO to także ciekawe zjawisko ponieważ wewnątrz konkurencyjnej aplikacji jest ogromna społeczność, którą można zobaczyć pod hashtagami #vsco #vscocam #vzcopoland etc. We Wrocławiu jest to jeszcze ciekawsze, gdyż przeglądając hashtagi znajdziemy dużo zdjęć ludzi pochodzących z Ukrainy, Białorusi, Litwy etc. aktualnie przebywających w Polsce. Podobna sytuacja jest z EyeEm, którego także testowałem, jednakże korzystałem z niej przez kilka dni, gdyż nie potrafiłem do końca odnaleźć się w interfejsie aplikacji.

VSCO + Lightroom

VSCO zrobił krok, którego nie zrobił Facebook, mianowicie oferuje możliwość zakupu filtrów dla aplikacja Adobe. Choć jest mnóstwo tutoriali pokazujących jak dany efekty uzyskać, to nie każdy ma na tyle umiejętności lub po prostu nie ma na to czasu, a w niektórych przypadkach dany efekt nie jest satysfakcjonujący. W dobie stron imię nazwisko + photography, lustrzanek etc. możliwość obórki zdjęcia w aplikacji desktopowej, tak by wyglądały jak te z komórki, jest ogromną oszczędnościową czasu. Zdjęcie z lustrzanki ma inny format, jedno zdjęcie potrafi zapchać pamięć niektórych telefonów, a w końcu wszyscy chcą być na Instagramie.

Robienie zdjęć VSCO

Rzadko robię zdjęcia poprzez tę aplikacje ze względu na to, że zdjęcia nie zapisują się do aparatu, a do VSCO. Jednak aplikacja ma kilka opcji, których brakuje fabrycznej aplikacji do zdjęć. Ja osobiście uwielbiam funkcję poziomicy, które wskazuje nam poziom odchylenia telefonu. Staram się pamiętać by z niej korzystać, ale przyzwyczajenia są mocniejsze.

Oto kolejny wpis związany z Instagramem. Mam nadzieje, że w pewien sposób zainteresowałem Was do zainstalowania alternatywnych aplikacji do obórki zdjęć. Korzystajcie, bawcie się, bo tylko w ten sposób znajdziecie swój sposób na zdjęcia. Dziś, kiedy z Instagrama korzysta 500 milionów osób, ciężko się wyróżnić, jednak wciąż jest to możliwe.

P.S.

Zastanawialiście się dlaczego serwis udostępnił możliwość publikowania prostokątnych zdjęć? Dlaczego rozwija własną aplikacje o dodatkowe opcje? Oczywiście w pewnym sensie jest to dla Nas użytkowników, ale z drugiej strony im więcej opcji ma sama aplikacja, nie musimy korzystać z innych aplikacji. Tak też było w przypadku publikacji zdjęć innych niż kwadrat. Należało ściągnąć inny program, dodać ramki, obejrzeć reklamy lub zapłacić, by dostać zdjęcie z białymi pasami. Dodając tę możliwość do głównej aplikacji Facebook wyciął konkurencję z rynku.