Skip to main content
Recenzja - Dead By Sunrise "Out Of Ashes"

Recenzja – Dead By Sunrise „Out Of Ashes”

Sesja nagraniowa do płyty „Minutes to Midnight” Linkin Park była tak owocna, że Chester postanowił zaopiekować się częścią tego materiału, która jego zdaniem była zbyt mroczna na poczet jego macierzystego zespołu. Piosenki napisane na przestrzeni kilku lat, prze-aranżował i wydał je pod szyldem solowego projektu Dead By Sunrise.

„Minutes To Midnight” powstało w momencie, w którym w życiu Chestera działo się naprawdę wiele – rozwód z żoną, problemy z alkoholem jak i zdrowiem. To wszystko sprawiło, że teksty są przepełnione żalem i smutkiem.

Debiutancka płyta Dead By Sunrise to solidna dawka rocka. Znajdziemy na niej szybkie kawałki jak „Crawl Back In” lub o wiele ciekawsze wolniejsze i bardziej nastrojowe „Too Late”. Na płycie dominują właśnie te spokojniejsze utwory, w których wokalista opowiada o swoim życiu w jego gorszych chwilach.

Krążek nie jest niczym nowym. Istnieje wiele kapel grających podobnie, jednak na tle wszystkich, zespół wyróżnia wokal Chestera, który na płycie jest fenomenalny. Kolejnym świetnym elementem jest bardzo dobre wkomponowanie elektroniki w utwory. To wszystko sprawia, że każdy utwór ma jakiś charakterystyczny motyw, który zostaje gdzieś w głowie i przez długi czas sprawia, że nucimy i śpiewamy wcześniej słuchane utwory.

Trzy utwory, których musicie posłuchać:

Into You – przyjemny bardzo melodyjny utwór, który w środku zmienia się i wybucha rockową energią, by potem wrócić do spokojnej melodii.

In The Darkness – ciekawe połączenie gitary akustycznej i elektroniki. Idealny utwór zamykający płytę. Rozwija się powoli, by w refrenie przybrać na sile. Świetnie brzmią w tym utworze wokale i elektronika.

Let Down – chyba najsmutniejszy utwór z całego krążka. Klimatyczny, z elektroniką w tyle. Jednak sposób w jaki wokalista śpiewa w tym kawałku tworzy całą magię utworu.

Reasumując „Out Of Ashes” to płyta smutna, depresyjna, opowiadająca głównie o uczuciach Chestera. Wiele osób traktuje tę płytę jako skok na kasę podczas przerwy pomiędzy albumami Linkin Park. Jednak ja uważam, że to chęć artystycznego wyrażenia siebie i wyrzucenia z siebie emocji. Lubię wracać do tej płyty dla melodii zawartych w utworach. Według mnie to dobra rockowa płyta, która ma w sobie trochę z Linkin Park, a trochę z młodzieńczych inspiracji Chestera. Krążek to w pewnym sensie forma zwrócenia na siebie uwagi, gdyż problemy opisywanie przez niego w tekstach doprowadziły go do naprawdę ciężkiej sytuacji.

Rafał Kułakowski

Cześć, Jestem Rafał i jestem uzależniony od muzyki. Początkowo był to blog, w którym opisywałem historie mojej przygody z muzyką. Z czasem jednak to przestało mi wystarczać, gdyż chciałem pisać więcej. Dlatego powstały kolejne cykle, które były z pograniczna muzyki i lifestyle’u.