Skip to main content
Do jakiej subkultury należę?

Do jakiej subkultury należę?

Kiedyś wiele znaczyło do jakiej subkultury się należało, a dziś? Granica tych podziałów prawie nie istnieje. Chodząc do szkoły podstawowej byłem obserwatorem narodzin subkultury skejtów. Wiele osób zaczynało nosić szerokie spodnie i za duże bluzy. Podobał mi się ten styl i sam potem zacząłem każde spodnie nosić „niżej”, co nie raz powodowało krzyk mojej mamy.

Byłeś skejtem?

Nigdy nie należałem w 100% do jeden subkultury. Zawsze chciałem mieść coś z każdej i tak słuchałem mocnego grania, a ubierałem się prawie jak skejt. Dodałem prawie, bo nigdy nie miałem super szerokich spodni clinica, bluz kilka rozmiarów większych. Po prostu każde spodnie nosiłem niżej, z dążyłem do tego by wyglądać jak Fred Durst czy Chester Bennington. Choć kilka lat wcześniej na bal przebierańców przebrałem się za Bartka Wrone z Just 5, ale to mało ważne 😛

Wojny subkultur

Chodziłem do szkoły plastycznej i chyba widziałem wszystkie subkultury. Punk, skate, EMO nic mnie nie zaskakiwało, choć Ci wymalowani, ubrani na czarno ludzie  momentami byli przerażający. Można było usłyszeć teksty w stylu, co ona/ona ubrał na siebie, jednak nikt nikogo nie osądzał poprzez wygląd, jak to dziś myślą młodzi ludzie. Owszem kilka lat wcześniej były wojny, jednak wraz z nową modą, stare podziały zniknęły.

Moda nu-metalu

Im bardziej podobała mi się muzyka nu-metalowa, tym bardziej chciałem wyglądać jak przedstawiciele tego ruchu. Pisałem o czerwonej czapce Yankesów tutaj, ale dopiero kiedy poznałem Linkin Park chciałem wyglądać jak Chester. W ten sposób zacząłem nosić rzemyki oraz różne bransoletki na rękach. W pewnym momencie miałem chyba kilka kilogramów żelastwa na sobie. Nosiłem po kilka bransoletek zrobionych z łańcucha dostępnego w sklepach budowlanych na rękach, kilka przy spodniach. Nikt w szkole nie nosił takiego żelastwa przy  spodniach. Z czasem zdjąłem większość żelastwa z siebie i pozostałem przy bransoletkach, zegarku i łańcuchu przy spodniach. Choć opuszczone spodnie sprawiały problemy przy wchodzeniu po schodach, nawet przez chwilę nie myślałem o zmianie, Chciałem się wyróżnić i to był mój sposób.

Wyglądasz jak skejt – słuchasz hip hopu.

Niesamowite było wrażenie osób, które w odpowiedzi na swoje pytanie „Jakie muzy słuchasz?”, ja odpowiadałem „Rock, Metal”. Większość osób odpowiadała, „nie wyglądasz na fana takiej muzyki”. To było piękne uczucie nie dać się zaszufladkować.

Gdzie się podziały subkultury?

Czy dziś istnieje taki podział? Wydaje mi się, że mało kto szufladkuje kolegów względem tego jakiej muzyki słucha lub jaki styl prezentuje. Zanim zacząłem pisać ten tekst poczytałem sobie wypowiedzi gimnazjalistów, licealistów na różnych forach i jest mi ich trochę szkoda. Nie czują potrzeby wyróżnienia się. Chyba ostatnim subkulturą, która była widoczna to EMO. Dziś obowiązuje tylko jeden podział bogaty lub biedny, ajfon lub reszta. Nikt nie zastanawia się czy być metalem czy punkiem. Nosić długie włosy czy irokeza? Szkoda, bo to w jakiś sposób nas definiowało. Dziś bez tego jesteśmy po prostu nijacy. Warto przeszukać appstore lub google paly, może znajdziemy tam aplikacje, która odpowie nam na to pytanie do jakiej subkultury należymy.

Rafał Kułakowski

Cześć, Jestem Rafał i jestem uzależniony od muzyki. Początkowo był to blog, w którym opisywałem historie mojej przygody z muzyką. Z czasem jednak to przestało mi wystarczać, gdyż chciałem pisać więcej. Dlatego powstały kolejne cykle, które były z pograniczna muzyki i lifestyle’u.

  • Gloria

    …długie włosy mam nadal, liczy się? 😛 Nigdy nie należałam do żadnej subkultury, choć w podstawówce, jakoś w wieku 10 -12 lat, kiedy wszystkie dziewczyny szalały za Spice Girls i Britney Spears ja… uwielbiałam Gwen Stefani z No Doubt, a ich kaseta Tragic Kingdom non stop leciała w moim walkmanie. Na szczęście ta fascynacja nie przeniosła się na mój styl ubierania 😉

    Dziś… tak naprawdę żeby zobaczyć stylowe stroje w klimacie muzyki której się słucha trzeba iść na koncert albo festiwal. Choć zdarza mi się poszaleć z wizerunkiem na co dzień, na koncert rockowy czy metalowy pozwalam sobie na więcej 😛 i sama zachwycam się strojami innych 🙂

    Poza tym, jestem Jovi, ale to stan umysłu i serca ♥

    • No popatrz 😛 Britney kiedyś, a dziś metal. Ja kiedy słuchałem kapel takich jak LP, LB wszyscy szaleli na punkcie Paktofoniki etc.

      To prawda dziś prawie nie widać różnie ubranych ludzi. Większość wygląda tak samo 🙁 To trochę smutne.

      • Gloria

        Britney to nigdy nie były moje klimaty, ale na imprezach mi nie przeszkadzała. Za to za czasów Paktofoniki słuchałam Music Instructor 😛

        Co do ubioru, wydaje mi się, że dziś trochę rockowych dusz można na ulicy wypatrzeć, trochę gothów, skejtów. Zastanawiam się, czy ludzie boją się oceny czy po prostu nie mają takiej potrzeby manifestowania swojej przynależności do muzycznego nurtu, jak kiedyś… A może to przechodzi z wiekiem?

        • „nie mają takiej potrzeby manifestowania swojej przynależności do muzycznego nurt”.

          Świetnie to ujęłaś.

          1. Może i przechodzi z wiekiem, ale zawsze coś zostaje.
          2. Wydaje mi się, że ludzie właśnie boją się wyróżnić, boją się być widocznym 🙁 boją się dostać w twarz za swoje poglądy etc.

          • Gloria

            Albo wskakują w korpo szablon.

            Ad1. Mnie się z wiekiem wręcz „pogorszyło” 😉
            Ad2. Z drugiej strony, jeśli jest im z tym okej, to okej 🙂 fajnie, że na koncertach czy zlotach można się uzewnętrznić i poczuć to magiczne „połączenie”, poczuć się dobrze ze sobą, wymienić energią i przez chwilę być częścią wspólnoty 🙂
            3. Sam napisałeś w poście, że po wyglądzie nie można Cię „zaszufladkować”. Cieszysz się z tego czy tęsknisz?

          • Ad. 1. Jestem korposzczurkiem i to chyba wszystko mówię o mnie 😛 Jednak od jakiegoś czasu mam bizka na punkcie koszul. W dodatku wyglądam młodo ( tak mi mówią:P) i w jakiś sposób mnie to denerwuje i chce „dodać” sobie lat przez ubiór by być bardziej szanowanym.
            Ad. 2 Zawsze czarna koszulka z logiem jakiegoś zespołu! <3
            Ad. 3 Tęsknie za czasami kiedy ludzie jakoś się wyróżniali. Dziś mamy tylko dresów i żuli. Reszta to jednolita masa. Kiedyś sobie obiecałem, że łańcuch przy spodniach zawsze będę miał. Po czasie jednak stało się to moim problemem. Na lotnisku etc. Zawsze byłem głośny 🙁

          • Gloria

            Ad1. korposzczur to nie obelga, żeby nie było 🙂 niestety w wielu zawodach, nazwijmy to urozmaicenia, nie są dobrze widziane, ale… patrz pkt3.
            Ad2. ha! czarny to jest to. Przynajmniej na koncerty (i pogrzeby 😛 ) nie mam problemu z wybraniem czegoś z szafy 🙂
            Ad3. zawsze znajdzie się jakiś sposób, jeśli jest w nas taka potrzeba, żeby przemycić nawet w najbardziej formalnym stroju odrobinę siebie 🙂
            Bo nie każdy ma ten komfort, że może mieć fioletowe włosy, tatuaż czy kolczyk w widocznym miejscu i chodzić wszędzie w glanach mając przy tym pracę i będąc zadowolony i z niej i z siebie. O słuchaniu swojej muzyki w pracy już nie wspominając! …choć polecam taki styl życia.

          • Dlatego próbuje siebie przemycić w tych koszulach. Nie białe, nie w kratkę, ale inne. 🙂
            Tęsknie za czasami kiedy robiłem koszulki i ciągle w nich chodziłem. Ten wzrok ludzi na ulicy był cudowny <3

          • Gloria

            Po pracy nadal możesz w takich śmigać po ulicy 🙂 mega jestem ciekawa tych Twoich dzieł 🙂 pokażesz jakieś?!