Skip to main content
Recenzja - Soulfly "Archangel"

Recenzja – Soulfly „Archangel”

„Archangel” to album, który umieściłbym pomiędzy rozczarowaniem, a chwilowym zaskoczeniem. Od wydania krążka„Omen” mam problem z Maxem. Niby płyty są dobre, ale czegoś w nich brakuje. 

Gdy słucham starszych albumów od razu to czuje, tutaj nic. Przelatuje on przez głowę i prawie nic nie zostawia po sobie. 

„We Sold Out Souls For Metal” 

Zasługuje na wyróżnienie, choć ameryki nim nie odkryli.

„Archangel”

Klimat tego utworu jest genialny. Jednak psuje go zbyt długi bridge pomiędzy zwrotką, a refrenem. Gdyby nie refren pomyślałbym, że to odrzut z sesji do albumu „Omen”. Jednak w porównaniu do całości to naprawdę dobry kawałek. Jest to tytułowy utwór więc musi godnie reprezentuje cały album.

„Sodomies” 

Ten utwór zawiera naprawdę najlepszy riff z całej płyty. Ponownie za pomocą dodatków w tle budowany jest podniosły nastrój.

„Bethlems Blood” 

Niesamowity klimat panuje w obrębie tego utworu. Wszystko w nim jest świetnie. Riff, wokal i dodatki budujące klimat. „Bethlems Blood” to najmocniejszy i najlepszy utwór z całej płyty.

„Archangel” to dla mnie rozczarowanie. Po początkowej fascynacji i kilkunastu od tworzeniach płyty płyta mnie znudziła. Brakuje mi zaskoczenia i świeżości. Jestem ogromnym fanem Max’a i nigdy nie zapomnę jakie wrażenie zrobił na mnie „Primitive” lub „Prophecy”. Od wydania „Omen” mamy tendencje spadkową. Soulfly na siłę próbuje być zespołem metalowym. Rezygnuje ze swoich wszystkich charakterystycznych elementów. Na tej płycie próbuje na nowo zbudować klimat na samplach i innych instrumentach. Udaje mu się to. Gdy słucham tego albumu czuje się jakbym był na bliskim wschodzie. Jednak to tyle dobrego z tego albumu. Kawałki są wtórne i nie mają wyrazu. Warto chyba pomyśleć o skupieniu się na jednym z projektów. Soulfly, Cavalera Conspiracy, Killer Be Killed to za dużo. Może należy wstrzymać się z wydawaniem płyty co dwa lata I zrobić coś raz, a porządnie.

Rafał Kułakowski

Cześć, Jestem Rafał i jestem uzależniony od muzyki. Początkowo był to blog, w którym opisywałem historie mojej przygody z muzyką. Z czasem jednak to przestało mi wystarczać, gdyż chciałem pisać więcej. Dlatego powstały kolejne cykle, które były z pograniczna muzyki i lifestyle’u.

  • A według mnie "Archangel" to dobry powrót, może nie jakiś odkrywczy, ale 10x lepszy niż "Savages", tamten album był okropny, nic ze sobą się nie kleiło, beznadziejne teksty i ponowne klepanie gatunku Groove Metalu, który już obrzydł. Tutaj jest o wiele lepiej, Max pomyślał nad tekstami, (chociaż i tak otwierający album "We Sold Our Souls To Metal" jedzie infantylnym tekstem na kilometr)Marc Rizzo zagrał naprawdę świetne solówki. Obecnie są w bardzo dobrej formie, choć chciałbym żeby następny album wydali za 4-5 lat. Są w dobrej formie, bo widziałem ich na koncercie i wiem co mówię. Pozdrowienia!

  • W 100% się zgadzam z Tobą. Jednak mi nadal czegoś brakuje w tym wszystkim. Jakiegoś większego zaangażowania. Ten album to nie do końca to czego oczekuje po Maxie i Soulfly. Nadal mam smaka na coś w stylu Conquer.

    Ja byłem w 2010 r. na ich koncercie. To był jeszcze stary skład 🙂

  • Ja byłem w tym roku, była niesamowita moc, ale szkoda że nie wykonywali nic z "Enslaved" bo to genialny album, chyba najlepszy z całej dyskografii.

  • Znów ja będę inny 😛 mi Enslaved nie podszedł po całości. 🙁 ja jestem całym sercem za Soulfly – Omen później już coraz słabiej mnie przyciągali. 😕